Niedawno zaczęłam oglądać The Walking Dead. W sumie to było moje drugie podejście, za pierwszym doszłam jedynie do odcinka, w którym brat Daryla odciął sobie rękę. Szału nie było. Mimo to postanowiłam dać tej produkcji jeszcze jedną szansę i nie żałuję. Jestem gdzieś w połowie drugiego sezonu (i zdążyłam sobie sporo rzeczy zaspoilerować, brawo ja!). Póki co mogę śmiało stwierdzić, że oglądanie TWD sprawia mi przyjemność. Nie jest to coś niesamowitego, choć tego się spodziewałam po tym, jak usłyszałam tyle dobrych słów na jego temat. Czy się zawiodłam? Na pewno nie. Zresztą to dopiero drugi sezon, z czasem pewnie się wkręcę i też zostanę wielką fanką.
Bohaterowie raczej nie działają na mnie w żaden sposób, nie czuję więzi emocjonalnej z żadnym z nich, a szkoda, bo to najbardziej lubię w serialach. Chociaż czuję, że Daryl może skraść moje serduszko, jest przecudowny. No i Glenn - jest tak uroczy, że najchętniej bym rzuciła nim o ścianę, byle tylko widzieć tę jego przestraszoną buźkę. Niestety w następnych sezonach straci chyba swój urok (widziałam jego zdjęcia... Gdzie mój słodki chłopczyk?!), ale co się dziwić, w końcu każdy dorasta. Rick czasami działa mi na nerwy, ale jestem w stanie go zaakceptować, Lori budzi we mnie negatywne emocje, ale mogę ją przełknąć, Dale jest spoko, nic więcej nie mam o nim do powiedzenia (coś czuję, że nie ruszy mnie TEN odcinek, który czeka mnie w tym sezonie), T-Dog jest mi całkowicie obojętny, nie płakałabym jakby zginął, Carl to dziecko, pewnie nie raz dostanę nerwicy, ale i tak będę uważała, że dzieci tak mają, no i Shane - nienawidzę gościa i przez niego zaspoilerowałam sobie większość śmierci z początkowej ekipy (tak, to też spoiler, choć wątpię, że ktoś kto nie oglądał TWD to czyta). Chwała reżyserom za końcówkę sezonu, którą obejrzę z wielką przyjemnością!
Świat przedstawiony w serialu mnie przeraża... Zombie nie są powolne, owszem, nie biegają mega szybko, ale ja pewnie zginęłabym już na początku apokalipsy, bo gruby pączek ze mnie. Jak nic stanowiłabym jeden z pierwszych posiłków. Na dodatek zombie łapie za klamkę?! Co to niby ma być?! Już się boję co będzie dalej... Chociaż od tamtego momentu zombie jakoś specjalnie mnie nie zaskoczyły - nie licząc momentu, jak ten jeden szybko wlazł pod auto, ale poza tym zwykłe zombie, które wszyscy znamy i kochamy - rozkładające się i lgnące do źródła hałasu i ciepła. Czasami tylko mnie zastanawia czemu niektóre zombie tak się bawią z jedzeniem, ten jeden mógł ugryźć Daryla w nogę bez problemu, a tu nic... Chyba że dopiero sobie ukląkł, ale jak dla mnie to tak nie wyglądało.
Ogólnie serial mi się podoba, ale nie wywołuje we mnie jakichś większych emocji, a na to czekam. Na pewno dam szansę kolejnym odcinkom, w końcu kiedyś musi wytworzyć się więź miedzy mną, a bohaterami, prawda? :)
Świat N.
24 lut 2017
13 lut 2017
-1-
Siedziała skulona pomiędzy metalowymi szafkami. W jednej ręce ściskała telefon, a w drugiej kosmyk swoich włosów. Była przerażona. Ciągle zadawała sobie pytanie jak to możliwe. Dlaczego? Co się stało? W jej głowie kłębiło się setki myśli. Nie wiedziała co zrobić.
Słyszała nad sobą kroki i powarkiwania. Akurat jeżeli chodziło o to miejsce to było ono idealne do podsłuchiwania, chociaż nie wszystko dało się zrozumieć. Ale teraz nie było jej to potrzebne, doskonale zdawała sobie sprawę z tego, co stało się piętro wyżej.
Kilka godzin wcześniej usłyszała pierwsze krzyki, odgłosy uderzania o krzeseł o podłogę i trzaskanie drzwiami. Zaciekawiona opuściła zakurzone archiwum i wspięła się po schodach, aby zobaczyć co dzieje się na górze. Czyżby się paliło? Miała nadzieję, że ogień nie jest blisko i że zdąży spokojnie uciec. Już miała złapać za klamkę, gdy usłyszała jak coś uderzyło w drzwi. Zamarła. Panika wśród dorosłych ludzi była niewskazana, zwłaszcza przy ewakuacji, zresztą sami powinni o tym wiedzieć. W szkole zawsze o tym opowiadali, a na szkoleniu BHP powtórzono to trzy razy.
Osoba stojąca za drzwiami nie uciekła, wyglądało na to, że chce dostać się do środka. W takim razie dlaczego nie naciśnie klamki? - pomyślała. Cofnęła się o krok. Oglądała za dużo horrorów, aby w takim momencie sprawdzić kto to.
Spojrzała w stronę niewielkiego okna. Uznała, że to będzie dużo bezpieczniejsza opcja ucieczki. Podeszła do niego i stanęła na palcach. Za wysoko, nie da rady. Przez chwilę rozważała przysunięcie biurka, które stało w kącie, ale uznała, że hałas może jej tylko zaszkodzić. Co jeśli to nie człowiek, a dzik? Chociaż sama wątpiła w to, że zwierzę dostałoby się samo do Urzędu Skarbowego.
Zeszła szybko z powrotem do archiwum i starając się nie uderzać krzesłem o metalowe szafki i ściany, weszła z nimi po schodach. Postawiła jedną stopę na siedzeniu i trzymając się ściany, podniosła drugą, stawiając ją stabilnie na rozchwianym krześle. Teraz mogła spokojnie zobaczyć co się dzieje za oknem.
Jednak nie tego się spodziewała.
- Cholerna apokalipsa, nie mogła poczekać do szesnastej?
Słyszała nad sobą kroki i powarkiwania. Akurat jeżeli chodziło o to miejsce to było ono idealne do podsłuchiwania, chociaż nie wszystko dało się zrozumieć. Ale teraz nie było jej to potrzebne, doskonale zdawała sobie sprawę z tego, co stało się piętro wyżej.
Kilka godzin wcześniej usłyszała pierwsze krzyki, odgłosy uderzania o krzeseł o podłogę i trzaskanie drzwiami. Zaciekawiona opuściła zakurzone archiwum i wspięła się po schodach, aby zobaczyć co dzieje się na górze. Czyżby się paliło? Miała nadzieję, że ogień nie jest blisko i że zdąży spokojnie uciec. Już miała złapać za klamkę, gdy usłyszała jak coś uderzyło w drzwi. Zamarła. Panika wśród dorosłych ludzi była niewskazana, zwłaszcza przy ewakuacji, zresztą sami powinni o tym wiedzieć. W szkole zawsze o tym opowiadali, a na szkoleniu BHP powtórzono to trzy razy.
Osoba stojąca za drzwiami nie uciekła, wyglądało na to, że chce dostać się do środka. W takim razie dlaczego nie naciśnie klamki? - pomyślała. Cofnęła się o krok. Oglądała za dużo horrorów, aby w takim momencie sprawdzić kto to.
Spojrzała w stronę niewielkiego okna. Uznała, że to będzie dużo bezpieczniejsza opcja ucieczki. Podeszła do niego i stanęła na palcach. Za wysoko, nie da rady. Przez chwilę rozważała przysunięcie biurka, które stało w kącie, ale uznała, że hałas może jej tylko zaszkodzić. Co jeśli to nie człowiek, a dzik? Chociaż sama wątpiła w to, że zwierzę dostałoby się samo do Urzędu Skarbowego.
Zeszła szybko z powrotem do archiwum i starając się nie uderzać krzesłem o metalowe szafki i ściany, weszła z nimi po schodach. Postawiła jedną stopę na siedzeniu i trzymając się ściany, podniosła drugą, stawiając ją stabilnie na rozchwianym krześle. Teraz mogła spokojnie zobaczyć co się dzieje za oknem.
Jednak nie tego się spodziewała.
- Cholerna apokalipsa, nie mogła poczekać do szesnastej?
Subskrybuj:
Posty (Atom)